|
o mnie, takim jednym boy-u
|
piątek, 29 grudnia 2006
sobota, 23 grudnia 2006
święta
. .. ... .... ..... ...... Wszystkim czytelnikom życzę Wspaniałych, fantastycznych i udanych Świąt Bożego narodzenia, w cieplce domowego ogniska. ps. co myślicie o takiej formie przekazywania świątecznych pozdrowień, jest na miejscu, czy raczej kogoś gorszy? (obrazek)
piątek, 24 listopada 2006
Jo je stela!
Minęło już nieco czasu odkąd to byliśmy razem na naszej pierwszej wycieczce. Była to wycieczka do Cieszyna, miasta pogranicza i mieszających się języków, jakie to uczucie ogarnia człowieka, gdy przechodzi przez miasto i nagle orientuje się że to już inny kraj, trudno się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza gdy wcześniej ogląda się z wzgórza zamkowego panoramę całej okolicy, miasta, gór i wzniesień. Wtedy granicy się nie dostrzega, dopiero na dole, uświadomić sobie można że za mostem to już nie ten kraj, nawet jeśli wydaje się nam chory to równocześnie jest bardzo swojski- Nasz! Obiad zjedliśmy oczywiście po polskiej stronie, wiadomo że: „u nas jedzenie lepsze”- placki ziemniaczane i kluski „z dziurką” polewane gulaszem, W barze ukrytym w jednej z wąskich uliczek prowadzących do rynku. Ale wcześniej odbyliśmy podróż (nieco przydługawą) kolejami polskimi po bardzo malowniczej okolicy, dziwne że nikt nie zabiera się za modernizację tego połączenia, może PKP skorzysta z programu INTER-REG? Cieszyński duży rynek bardzo się nam podoba, jest taki niepodobny do tego małego bielskiego, mimo to ma się wrażenie że te oba te miasta znajdują się w jednym kręgu jeśli chodzi o atmosferę miasta, czuć jeszcze tam ciągle, austro-węgierską myśl architektoniczną. Część budynków jest tam oznaczona tabliczkami „zabytki architektury polskiej” te owe zabytki nie umywają się do dużo piękniejszych kamienic i budowli za przedniejszych czasów. Jeśli jednak chodzi o Cieszyn Czeski to naprawdę nie ma już na czym oka zawiesić, w brzydkich szarych budynkach, gdzie kiedyś sprzedawano wódkę, teraz sprzedaje się buty i torebki z Chin, albo jedzenie – też chińskie, zresztą serwowane przez Azjatów. Będziemy mieli China-Town przy polskiej granicyJ Cieszyn ma swój czar, jest tam moc ślicznych kobiet – tak, tak...mówię to ja. Sami się przekonajcie. Przyjrzyjcie się 20złotówce jest tam taka okragła budowla - rotunda - to jest właśnie ta rodem z Cieszyna! jak malowana. Teraz uświadomiłem sobie że nie widzieliśmy słynnej studni "trzech braci"- jest więc okazja na kolejną wycieczkę. Urok miasta podziwialiśmy wspólnie sącząc pyszną kawę podaną nam po królewsku, na głównej ulicy handlowej miasta, ze wszystkimi liczącymi się markami odzieżowymi w kraju. Paweł zrobił nawet nie byle jakie zakupy, buty Salomona, namówiłem go na inwestycje w swój ubiór, odkąd pracuje może sobie na to pozwolić coraz bardziej. Mimo że droga ekspresowa do Bielska, ciągle nie jest gotowa to w porównaniu z podróżą pociągiem – lotem błyskawicy wróciliśmy do B-B. I stwierdziliśmy że naszą wycieczkę można zaliczyć do bardzo udanej ze względu na pogodę, ale jeszcze bardziej ze względu na nasze wspólne towarzystwo, dzięki czemu mogliśmy się poznać jeszcze lepiej niż na normalnym spotkaniu w B-B. Paweł jeśli o czymś zapomniałem – mea kulpa!
niedziela, 19 listopada 2006
Co z tą budką?
Byłem z dziubkiem nad zaporą, nie nie tą nad jang Cy, ani nie tą Hoowerra, po prostu pod naszą swojską zaporą, i bardzo zresztą swojsko było, nie licząc paru przechodniów, leśnych dziadków i innych "diwaków". Raport z dzisiejszego spotkania:) typowo przeznaczony dla ścisłowców. a) przedmioty znalezione: *Kijek od mopa - czerwony. *Budka dla ptaków - uszkodzona b) oszukane zakłady komunikacje miejskiej 1 - (słownie) jeden c) ilość zerwanych plakatów wyborczych 1 - (słownie) jeden - a miało być 3 (słownie) trzy d) ilość pocałunków około 20 (słownie) cała masa wnioski: Morale kompani po ofensywie wzmocnione i gotowe na więcej.
niedziela, 12 listopada 2006
Odwiedziny.
Wczoraj wieczór był u mnie gość, gość rangi światowej, na prawdę takich gości to sie mało kiedy gości - otóż był u mnie Paweł - tak tu własnie w moim pokoju, Paweł jadł Jacka(pomarańczowego), a ja jadłem Pawełka - oczyma wyobraźni swej. Jedliśmy też pizzę, pizza jest ważna dla wątku bo gdyby nie ona to pewnie byśmy obejrzeli wspolnie jakis fajny film na dvd albo w cinemaxie, a tak to ani nie poszliśmy do Grzecha ani nie obejrzeliśmy filmu. Sezon plenerowy zakończyliśmy na Sarnim Stoku efektownie, podwójny tulup, piruet i gleba, i wyobraźcie sobie że tak nas sponiewierało że 20 minut nie mogliśmy wstac z tej trawy, przegonił nas dopiero pierwszy śnieg, który spadł na nasze miasto. Ale to nie był ostatni upadek jaki sie nam trafił, ostatnio się trochę wygłupiaiśmy na łóżku i nagle trach, bum, wylądowaliśmy na ziemi ja na szczęście miałem miękkie lądowanie, tego samego dnia wygłupialiśmy się jeszcze kolejno w pokoju z szafą i w kuchni, no ale trzeba było w końcu isc na zakupy:) zakupy udane ale jeszcze niedokończone, może załatwie zniżke tylko sie musze dowiedziedziec jaki to jest model spodni - co je sobie Paweł upatrzył. Pozdrawiam znajomych :)
wtorek, 31 października 2006
Wywód nieautoryzowany.
Remont skończony. ........Efekt ? Słonko mówi że rewelacyjny, dobrze zgrane barwy, duzo przestrzeni, jedynie łożko mogłoby być szersze - ale ja i tak spię na boku.... mogłbym tu urządzić stand party dla jakichś siedmiu osób, hehe. Remont w sercu też dobiega końca, ustabilizowany związek typu LAT. tzn. Living Apart Together ;) z nadzieja na wykreślenie słówka Apart. Wspomnienia już mnie nie prześladują, myślę teraz o przyszłości, co chciałbym najbardziej robić, ile mam juz planów już nie plan Aa już nie plan Be - alfabet się skończyć może - będzie wtedy Aa prim, Be prim itd. Śniło się "jej" że mąż jej w dniu ślubu skapitulował i sie schował a ona została sama. Czy ona coś przeczówa że nie może na mnie liczyć, mimo naszej obopulnej sympatii? Paweł zaskoczył mnie pozytywnie swoim zachowaniem w towarzystwie kolegów na piwie, czas na dalsze poznawanie. Chcę poznać dokładnie wszystkie zakamarki duszy, nie mojej lecz tej bratniej. Wiadomo o kogo chodzi.
poniedziałek, 16 października 2006
:)On jest super!
j.w. super bombastick, extra czad, genialny i fantastyczny:) Tyle o nowym rodzaju płatków śniadaniowych... ...a Paweł? - wiąże z nim nadzieję, myśle że to będzie coś poważnego. dlaczego ? ponieważ jest normalny, przewidywalny i uczuciowy. a dlaczego ? Bo nie ma znajomej zgraji kolegów którzy by się nim chętnie zaopiekowali w razie mojej nieobecności. właściwie dlaczego? Bo ja go odkryłem, odpowiem nieskromnie. aha, no to wróćmy do tych nowych płatków śniadaniowych...
środa, 16 sierpnia 2006
Nie będzie zmiany grafiki i to długo.
Okazuję się że żeby zmienić szablon na moim blogu, musze zalogować z jakiegoś konta, którego nawet nie znam, wobecz czego informuję zainteresowanych że kolorystyka blogu zostanie ciągle jaskrawozielona. Nic na to nie poradze przynajmniej na razie. Dziś spędziłem super dzień na górskich przechadzkach z Pawłem o którym już wspominałem, jednak niestety nie mam zielonego pojęcia w jaką strone potoczy sie nasza znajomość....a chciałbym mieć jasność...
niedziela, 13 sierpnia 2006
Poznałem Pawła.... coś sie klaruje!?
BBC, CNN, AL DŻAZIRRA ------- By the Gay NEWS Ostatnio stwierdzam że mógłbym zostać pisarzem, o czym bym pisał ? O tym na czym się znam najlepeiej czyli o gejach, mój dar obserwatora pozwala mi zauważyć szczegóły które zwykle umykają innym, jednak wiem że teraz jest na takie pisanie za wcześnie i z jeden strony mogłaby byc to praca badawcza a z drugiej czysta beletrystyka, bo zmyślać też umiem jak potrzeba zachodzi. Byłem na disco, pol imprezy bolał mnie brzuch - przestaje pić piwo, definitywnie to zla opcja na dyskotece. Przypomniałem sobie o tym jak bardzo lubie Shanie Twain, ona jest cholernie ładną kobieta i mówie to JA na swoja odowiedzialność. - A jak spiewa to po prostu 'oh' i 'ah' na koncercie sie wzbiera. Zabrakło mi 7 punktów na Prawo, pisze odwołanie, może mam jeszcze jakieś drobne szanse na studia poza Bielskiem. Kupiłem wreszcie nowy aparat, od siostry, chciała dwie bańki, dostała, a ja mam wreszcie fajny telefon, teraz pewnie z dwa lata go będe użytkował, nie chiałem nowego bo nie lubie nic tracić cennego ani przypadkowo niszczyć, a z moim podejściem do różnych spraw, to niewykluczone. Musze naprawić rower jeśli chce marzyć o wspołnych wypadach za miasto z Pawłem. Dentka się zniszczyła więc bedzie trzeba wymienić. Wymieniać sie tez bedzie okno w moim pokoju (do 3 tygodni) a potem meble i pewnie jeszcze trzeba bedzie tapete pomalowac, bedzie robota z wynoszeniem tych mebli i montażem nowych.
sobota, 05 sierpnia 2006
pewnego dnia na gg....
"...TY potrzebujesz dojrzałego, trzeźwo myślącego faceta, co Cię będzie pchał do przodu." Stwierdził wczoraj mój kolega i chyba dawno nikt tego tak dobrze nie ujał, problem w tym że nie ma nikogo takiego na horyzoncie i nie pomoże tu nawet najostrzejszy zoom w moim aparacie wzroku. "masz za duże wymagania" odparł drugi, zawężając krąg poszukiwań nikogo sobie nie przygrucham, wiem dlatego przestaje sie sugerować tak mocno wiekiem, choć oczywiście bez przesady, powiedzmy max 33 lata, czyli jedna trzecia populacji zakładając optymistycznie że geje żyją sto lat ;-) "Przyjedziesz do mnie?" Pyta trzeci, a co ja mam mu odpowiedzieć skoro we wrześniu idzie do seminarium i zostanie duchownym.....lubię i szanuję cię, ale nie chcę burzyć twego sacrum moim pobytem u ciebie.... nie on nie przyjmie takiej odpowiedzi. "Byłeś złożyć to cv do sklepu sportowego?" Pyta czwarty w ogródku na piwku, a ja że nie poszedłem, bo po co skoro w pazdzierniku na dzienne, więc nie ma co sobie wakacji psuć, pracą za wdowi grosz....mimo że inni tą prace chętnie wykonują. "Jade na wakacje do Włoch z Jolą" oznajmia piąty - W mojej głowie kotłują się ciała napalonych Włochów gotowych zedrzeć z ciebie super drogie łaszki z Diesla- mówie super się masz, normalnie zazdroszcze. Od dwóch lat nie byłem na wakacjach i mam dość siedzenia w Bielsku, poki kogoś nie znajdę nie pojade na wczasy ani urlop, bo na takie wypady juz jeździłem i brakowało kogoś takiego na kim mi zależy i z kim mogłbym poszaleć. Od prawie miesiąca jestem samotny, choc i gdy byłem z Mariuszem czułem sie nie inaczej, teraz mogę robić co chce bez wyrzutów ze on nie mogl byc ze mną. Pierwszy raz po zerwaniu nie czułem żalu i pustki jak było wcześniej. Swoją drogą brakuje mi kogoś...kogoś takiego jak na wstępie... Pozdrawiam.
czwartek, 22 czerwca 2006
wesele!
Zbliża się wesele w rodzinie, dostałem podwójne zaproszenie, ciotka spytała masz tam kogoś ? Powiedziałem jej "Zobaczmy" I wydaje mi się ze firma ACME wychodzi z pomocną ręką wobec moich potrzeb - przedstawiam państwu.....
piątek, 16 czerwca 2006
Gazety - mój żywioł!
Ostatnio Men's Health zachęcał żeby jego czytelnicy nie pisali blogów bo traci sie cenny czas który można wykorzystać na robienie przysiadów, brzuszków i takich tam ćwiczeń przez owy magazyn polecany, wiec moje nonkorformistyczne ja kazało mi napisać notke. Skoro juz zacząłem o gazetach, chciałem napisać coś więcej o nich. Stanowią dla mnie ważna cześć codziennego życia, w dobie internetu kiedy więszkość przestała kupowac pisma bo wszystko jest w sieci, ja ciągle kocham zapach i fakture papieru, czy to w eleganckich pismach, czy takiego zwykłego brudzącego dłonie, papieru gazetowego. Każdego dnia żeby była jasność "Dziennik - Polska, Europa, Świat." Najbardziej lubie w dzienniku dodatek Tygodnik Idei - Europa, lubie też ich Kulture TV. W poniedziałki i soboty(czasem tez w inne dni) Gazeta Wyborcza.- Dla Dużego Formatu i dla sobotnich esejów i Wysokich Obcasów. Co tydzień kupuje Kronike Beskidzką - to od niedawna w sumie, wcześniej tylko kartkowałem w sklepie. Co miesiąc kupuje też Logo i Men's Health. Gazety były moją pasją odkąd w wieku pięciu nauczyłem sie czytać, zaczynałem od "Bęc", "Zwierzaki", Pętliczek(tą gazete wręcz kochałem), Miś....mogłbym wymieniać w nieskończoność, z gazet skierowanych dla dzieci wyrosłem ostatecznie około 11 roku życia, choć już wcześniej czytałem np Focus'a. W przedszkolu wywróżono mi że zostane dziennikarzem, mam nadzieje ze to sie spełni, bo jak nie to zostane wydawcą:) Czego załuje względem mojej pasji, to to że olałem troche książki, literature, poznałem tylko lektóry obowiązkowe na reszte nie bylo czasu, własnie przez gazety. No i jeszcze taki sekret mały - mam świra na punkcie gazet z programem telewizyjnym, nie wiem czemu ale zawsze chciałem spersonalizowany tygodnik telewizyjny ze stacjami które sie odbiera i żadnymi innymi. Tylko jakoś do papieru toaletowego nie mam sentymentu...
środa, 07 czerwca 2006
Moi drodzy czytelnicy:)
Nie!, nie zapomniałem hasła do bloga, po prostu zapomniałem, zapomniałem że można pisać o tym co ciekawego się dzieje w moim zyciu, wiec po krótce przypomne że ze historia z Roszkiem skończyła sie szybko juz w styczniu, długo się z tym męczyłem, bo wogole jestem okropnie sentymentalny chłopak. Zreszta wiele wspomnień mnie meczy tych dobrych i tych złych, czasem po prostu chciałbym sie od tego odciąć, ale nie da sie, nie da sie spalić mostu , z którego sie spadło. Chciałbym żeby wszystko było proste, zeby wszystko miało swoj cel zeby ludzie byli szczerzy, ale zeby jak psy nie szczerzyli zębów. Tymczasem w maju pojawił sie Mariusz i duzo rzeczy stało sie jakby jasniejszych, nie to że dni sa dłuższe, sprawy zagmatwane rozwiązuja sie jak SDPL po przegranych wyborach. Gdy szedłem na pierwsza randke z Mariuszem nie wierzyłem- nie sadziłem- w sukces, po tylu porażkach, to było ekscytujące uczucie, mimo że komary dały nam w kość. Co przyniesie czerwiec lipiec a potem dalsza i przyszła persektywa- tego nie wiem- wiem ze utrzymam uczuciowa stabilność, czasem wiatr bedzie wial nam prosto w oczy? Wtedy je zamkniemy i pomarzymy o wspólnym domu.
czwartek, 17 listopada 2005
ROSZKOsznie
Śliczny, słodziutki, uroczy, zabawny.... mogłbym długo wymieniać, taki jest mój ukochany Chłopak vel Lestat vel Tommy, Ostatnio założył bloga który ma na celu "przechowanie" wielu cudownych chwil jakie ze sobą spedziliśmy, link znajduje sie po prawej stronie (ten x3) 26 wyruszam do Katowic, najpierw w celach OlimPIJskich a potem pewnie spotkam sie ze znajomymi z aglomeracji, myślę też ze wybiore sie zobaczyc Silesie to nowe centrum handlowe, chcę żeby towarzyszł mi Tommy, mam nadzieję ze sie nam uda wybrac wtedy. Pierwszy raz doświadczam takiego luksusu że mam chłopaka na miejscu czyli w Bielsku odnoszę wrażenie tak jest od zawsze a jednak wydaje mi sie że czas na naszych randkach pędzi jak szalony, ale to dobrze a na pewno lepsze niżby mial sie zacząć dłużyć, prawda? Pozdrawiam komentujących:)
czwartek, 03 listopada 2005
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||